Wasza reputacja. Co o niej sądzicie, czy jest dobra i czy Was wogóle interesuje.
Moja (z mojego punktu widzenia) jest raczej dobra. Nie mam wrogów, nie staram się ich mieć, nie uczestniczę w bójkach (przynajmniej niezbyt często) i wielokrotnie pomagam innym - czasami skoszę czyjś trawnik lub pomogę w zakupach. A nawet jeśli w oczach sąsiadów, z jakiegoś powodu, jestem groźnym tyranem podejrzewanym o kontakty z mafią albo (co gorsza) zboczonym kujonem, który bierze sterydy, to i tak mnie to zbytnio nie interesuje.
Nie wiem czemu obchodzą was akurat szacunek bądź wrogość najbliższych, dla mnie to nonsens. Ogólnie nie zabiegam o dobrą opinię, ale często widzę, że jestem mylnie rozumiany. W takim wypadku nie chce mi się tłumaczyć swoich wypowiedzi bądź zachowań. Zazwyczaj jak slysze zdanie innych staram sie je jakos przemyslec, spojrzec na siebie inaczej. A to, ze olewam to, jak ktos powie, ze smierdze i sie nie myje (w koncu to ja wiem jak jest naprawde :) to chyba oczywiste.
jej, jak zwykle kazdy mowi, ze jest uber independent outsiderem
Nick na CM: smalltomasz
Posty: 503 Sk±d: Od rzeźnika wracam
Wys³any: 2009-07-12, 18:55
Killip, dlaczego mam słuchać zdania ludzi np. z klasy, którzy mnie ogólnie nie znają? Nie wiedzą jak mi się kiedyś żyło, co mnie dręczy i męczy? Oni są w stanie dobrze mnie ocenić? Nie sądzę i dlatego ogólnie olewam większość ludzi i przyjmuję na klatę ich reakcję z tym związaną. Proste.
Dlaczego wypowiadając się o jakiejś rzeczy powinniśmy ją rozumieć i mieć o niej jakiekolwiek pojęcie? Właśnie po to, żeby nasza ocena nie była zbyt pochopna i wyrażając się jeszcze innaczej: gówno warta.
_________________ A nurse! a nurse! My kingdom for a nurse!
Ale ludzie nie muszą oceniać całego Ciebie, ale chociażby jakąś pojedynczą sytuację. Taka ocena może dać świeże spojrzenie, w przeciwieństwie do opinii bliskich, którzy do większości Twoich cech są przyzwyczajeni. Weźmy na przykład Srebrnego Wilka - kto nie ubolewał, ze ten człowiek nie bierze sobie do serca tego co część forum próbowała jej uświadomić? Nie uważasz, że w takim przypadku warto rozważać, choćby przez chwilę, różne opinie?
Nick na CM: smalltomasz
Posty: 503 Sk±d: Od rzeźnika wracam
Wys³any: 2009-07-12, 19:26
Jest wyjątek, kiedy cudza opinia mnie interesuje. Czasami ktoś potrafi mi dobrze zwrócić uwage, bo używa odpowiednich argumentów. Czuje się wtedy bardzo obnażony i jestem okropnie zły na siebie. ;)
Nie interesuje mnie, czy ludzie którzy widzieli mnie w jakiejś sytuacji pomyśleli coś o mnie złego. Spływa to po mnie. Jestem świadom tego, że są ludzie, z którymi w przyszłości liczyć się muszę (nauczyciel, szef itd.). Nie zależy mi na ogólnospołecznej akceptacji, bo to dla mnie żaden zysk. Czasami wystarczy jeden wichrzyciel i moja ocena u różnych osób zmienia się na złe.
Z drugiej strony nie jest to osłona typu: "jestem chamem i się do tego przyzwyczaiłem", bo nie o to mi chodzi. Jeżeli ktoś powie "ziomek, to nie było kulturalne", to przyjmę to na klatę i zastanowię się nad tym, czy faktycznie źle postąpiłem (to też zależy od sytuacji). Jeżeli ktoś mi mówi, że jestem popieprzony, to w takim razie taka opinia spływa po mnie.
Dobry temat, w końcu można o czymś podyskutować.
_________________ A nurse! a nurse! My kingdom for a nurse!
Nick na CM: Raymaniac
Posty: 1101 Sk±d: Z Nienacka
Wys³any: 2009-07-12, 21:30
Trzymam się tego, że jest hermetyczna i bardzo mała grupka osób, na której mi zależy w kwestii tego, jak na mnie patrzą, choć bardziej z powodu wygody niż jakiegoś wielkiego zaufania. To rezerwuje tylko dla jednej osoby. Doświadczenie poprostu nauczyło mnie, żeby nie ufac zbyt wielkiej ilości osób, bo zle sie na tym wychodzi, a co za tym idzie, ich opinia mnie też niezbyt obchodzi. Szkoda zdrowia, jak mawia mój kumpel "miej wyjebane a będzie ci dane".
Nick na CM: kahn39/musialmati
Posty: 1468 Sk±d: Wroclaw
Wys³any: 2009-07-15, 11:55
Ja staram sie byc przyjazny dla wszystkich ;p Ale gowno mnie obchodzi zdanie o mnie takich osob ktore gadaja jak moja siostra i za wrednosc uwaza takie cos:
ide z kuzynem zagrac w bilarda.
Ona: ej, ide z wami. Bo gracie w 3 osoby, co nie?
Ja: Nie (smiejac sie)
.
Przejmuję się wtedy, kiedy ktoś ma zastrzeżenia co do mojego charakteru, ciocia na przykład nazywa mnie "szydercą". Mimo wszelakich starań ponoć dalej nim jestem, choć naprawdę mało ludzi czuje się przez to urażonych, najczęściej moje uwagi są żartobliwe (?) i nie staram się sprawiać komuś przykrości. No, jak ktoś się obraża to się przejmuję i jest to znak, że należy spuścić z tonu.
Jeśli natomiast ktoś ma coś do mnie ze względu na wierzch mej osoby (ubiór, twarz) to po prostu mam wyje***e:D. E no, to że mam glany i gumki z różowym kucykiem na głowie o dziwo NIE znaczy, ze jestem pojebana. Chyba.:P
Nick na CM: hejo
Posty: 674 Sk±d: Zakopane/Kraków
Wys³any: 2009-07-16, 22:44
Ja ogólnie staram się tolerować jakieś niezadowolenia. Opinia niektórych osób mnie nie obchodzi - to po co zawracać sobie głowę. Co innego to obraza - kiedyś wnerwiłem się, i kolega przez tydzień przynajmniej milczał ;)
kiedyś wnerwiłem się, i kolega przez tydzień przynajmniej milczał ;)
Bo pił przez słomke? xD
Reputacja? Hmm, nigdy sie nad nią nie zastanawiałem i szczerze mówiąc mało mnie obchodzi co inni o mnie myślą, ale liczę sie ze zdaniem NA PRAWDE bliskich mi osób.
Nie mo¿esz pisaæ nowych tematów Nie mo¿esz odpowiadaæ w tematach Nie mo¿esz zmieniaæ swoich postów Nie mo¿esz usuwaæ swoich postów Nie mo¿esz g³osowaæ w ankietach Nie mo¿esz za³±czaæ plików na tym forum Mo¿esz ¶ci±gaæ za³±czniki na tym forum